Tag: grzech

Aby objawiły się dzieła Boże – 12 dzień

Photo by Ryoji Iwata on Unsplash

„– To nie jest kara z grzech, jego lub jego rodziców – odpowiedział Jezus. – Stało się tak, aby mogło się na nim objawić działanie Boga.” – Ew. Jana 9:3

W rozdziale 9 Ew. Jana, Jezus i Jego uczniowie spotykają człowieka, który urodził się niewidomy. To spotkanie wzbudza u uczniów pytanie. Proszą: “Mistrzu, kto zgrzeszył, on, czy rodzice jego, że się ślepym urodził?”. Ich pytanie jest zgodne z przekonaniem, powszechnie panującym w ówczesnym świecie Bliskiego Wschodu: cierpienie jednej osoby jest wynikiem grzechu w jej życiu lub w życiu bliskich jej osób.

Pomimo popularności tego poglądu, który podzielali nawet niektórzy z uczniów Jezusa, nie jest on zgodny z nauczaniem biblijnym. Pismo Święte uczy, że na ogół dobre rzeczy przydarzają się dobrym ludziom, a złe tym, którzy czynią źle. Mówią o tym przysłowia: „co człowiek sieje to i żąć będzie” lub “praca sprawiedliwego wystarczy na życie, dochód bezbożnego wiedzie do grzechu” (List do Galacjan 6:7; Księga Przysłów 10:16).

Ale Pismo Święte naucza również, że nie możemy obrócić tej logiki i wywnioskować, że ktoś przechodzi przez cierpienie w wyniku własnego grzechu lub grzechu bliskiej mu osoby. Jedna z ksiąg w Biblii, Księga Hioba, została napisana właśnie w celu podważenia tego błędnego myślenia. Hiob przechodzi przez wielkie cierpienie, pomimo tego, że jest prawy i bogobojny. (Ks. Hioba 1:1). Cierpienia często nie da się wytłumaczyć i uwarunkować. Nawet gdyby jakieś powody istniały, to nie jesteśmy w stanie z naszej perspektywy ich ocenić. Tylko Bóg to wie i widzi.

W Ew. Jana 9:3 Jezus obraca pytanie uczniów, kierując ich uwagę na na to, jak Bóg może odpowiedzieć na takie cierpienie. Mówi On: “To nie jest kara za grzech, jego lub jego rodziców — odpowiedział Jezus. — Stało się tak, aby mogło się na nim objawić działanie Boga”. Jezus zaznacza, że często nie wiemy, dlaczego my sami cierpimy, a już z pewnością nie mamy prawa oceniać źródeł cierpienia innych ludzi. Pocieszeniem naszym jest to, że Bóg ma moc uwolnić nas z naszego cierpienia, obrócić to w dobro i dla objawienia Jego chwały.

Ewangelia Jana 9

1 Idąc drogą, Jezus zobaczył człowieka niewidomego od urodzenia.

2– Nauczycielu! – zapytali uczniowie.

– Kto dopuścił się grzechu, że urodził się niewidomy: on sam czy jego rodzice?

3 – To nie jest kara z grzech, jego lub jego rodziców – odpowiedział Jezus. – Stało się tak, aby mogło się na nim objawić działanie Boga. 4 Musimy wykonywać dzieło Tego, który Mnie posłał, póki jeszcze jest dzień. Nadchodzi bowiem noc i wtedy nikt nie będzie mógł działać. 5 Dopóki jednak jestem na świecie, rozjaśniam go swoim światłem. 6 Następnie plunął na ziemię, zrobił błoto i wysmarował nim oczy niewidomego.

7 – Idź i umyj się w sadzawce Siloam (to znaczy: „Posłany”) – rzekł Jezus.

Niewidomy poszedł, zmył błoto i wrócił uzdrowiony. 8 Sąsiedzi oraz ci, którzy znali go jako żebraka, zastanawiali się: – Czy to nie ten, który tu siedział i żebrał?

9 – Tak, to on! – mówili jedni. – Nie, jest tylko do niego podobny – zaprzeczali inni.

– Tak, to ja! – odpowiadał jednak uzdrowiony.

10– Jak to się stało, że widzisz? – pytali go.

11– Niejaki Jezus wysmarował mi oczy błotem i powiedział: „Idź do sadzawki Siloam i umyj się”. Poszedłem, obmyłem oczy i zacząłem widzieć!

12– Gdzie on teraz jest? – dopytywali.

– Nie wiem – odpowiedział.

13 Zaprowadzili więc uzdrowionego do faryzeuszy. 14 A dzień, w którym Jezus zrobił błoto i przywrócił niewidomemu wzrok, był akurat dniem szabatu.15 Faryzeusze dopytywali, w jaki sposób odzyskał wzrok. Uzdrowiony powtórzył więc: – Wysmarował mi oczy błotem, umyłem się i widzę.

16– Ten człowiek nie pochodzi od Boga, bo nie przestrzega świętego dnia szabatu – stwierdzili niektórzy faryzeusze. – Ale w jaki sposób grzeszny człowiek mógłby czynić takie cuda? – argumentowali inni. I pojawił się między nimi podział. 17 Wtedy po raz kolejny zwrócili się do uzdrowionego:

– A ty, co sądzisz o człowieku, który otworzył ci oczy?

– To prorok! – odpowiedział.

18 Lecz przywódcy nie wierzyli, że człowiek ten był niewidomy i odzyskał wzrok. Wezwali więc jego rodziców.

19– Czy to wasz syn? – wypytywali ich.

– Twierdzicie, że urodził się niewidomy. W jaki więc sposób odzyskał wzrok?

20– Wiemy tylko tyle, że to jest nasz syn – odparli – i że urodził się niewidomy. 21Ale jak odzyskał wzrok i kto mu otworzył oczy – tego nie wiemy. Spytajcie go. Jest dorosły, niech mówi sam za siebie.

22 Powiedzieli tak, bo bali się przywódców. Ci bowiem już wcześniej postanowili, że każdy, kto uzna, że Jezus jest Mesjaszem, zostanie usunięty z synagogi. 23 Właśnie dlatego rodzice powiedzieli: „Jest dorosły, niech mówi sam za siebie”. 24 Po raz drugi wezwali więc uzdrowionego i nakazali mu:

– Przysięgnij na samego Boga i powiedz prawdę. My wiemy, że ten, który cię uzdrowił, jest grzesznikiem.

25– Nie wiem, czy jest grzesznikiem – odpowiedział uzdrowiony. – Wiem tylko tyle: byłem niewidomy, a teraz widzę.

26– Co on zrobił? Jak cię uzdrowił? – pytali.

27– Już wam o tym mówiłem – odpowiedział – ale mnie nie słuchaliście. Dlaczego znowu o to pytacie? Może też chcecie zostać jego uczniami?

28– Sam sobie bądź jego uczniem – odpowiedzieli zdenerwowani.

– My jesteśmy uczniami Mojżesza. 29 Wiemy, że do Mojżesza przemawiał Bóg. A o tym człowieku nic nie wiemy. 30– To naprawdę dziwne – rzekł uzdrowiony – że nie wiecie, kim jest człowiek, który przywrócił mi wzrok.

31 Wiadomo przecież, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników – ale wysłuchuje tych, którzy są pobożni i wypełniają Jego wolę. 32 Od wieków nie słyszano, żeby ktoś uzdrowił niewidomego od urodzenia. 33 Gdyby więc ten człowiek nie był posłany przez Boga, nic by nie mógł zrobić!

34– Ty grzeszniku! Od urodzenia tkwisz w grzechu, a chcesz nas pouczać?! – zawołali faryzeusze i wyrzucili go.

35 Jezus dowiedział się, że tak potraktowano uzdrowionego, więc odszukał go i zapytał:

– Czy wierzysz Synowi Człowieczemu?

36– A kto to jest, Panie? Chcę Mu uwierzyć.

– Masz Go przed oczami – rzekł Jezus. – Właśnie z tobą rozmawia.

38– Tak, Panie! Wierzę – odrzekł i pokłonił się Jezusowi. 39– Przyszedłem na ten świat po to, aby go osądzić – kontynuował Jezus – aby niewidomi przejrzeli, a widzący oślepli.

40 Usłyszeli to stojący w pobliżu faryzeusze i zapytali:

– Czy to nas masz na myśli? Czy to my jesteśmy ślepi?

41– Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu – odpowiedział Jezus. – Ponieważ jednak twierdzicie: „My widzimy”, trwacie w grzechu.

12 dzień – Pytania

  1. W dzisiejszym fragmencie, posługując się przykładem cierpienia jednego człowieka, Jezus naucza, na czym polega prawdziwa wiara i wywyższanie Boga. Możemy się zastanawiać, dlaczego Bóg dozwala na cierpienie, ale gdyby za każdym razem, jak prosimy, Bóg usuwał nasze cierpienie, to podążalibyśmy za Nim tylko dla naszej wygody i zysku, a nie z miłości i oddania. Niezależnie od źródła naszego cierpienia, Jezus ma moc, aby nam pomóc. Zamiast pytać: “dlaczego ja?”, dlaczego przechodzisz przez cierpienie i zmagania, o co mógłbyś dzisiaj poprosić Boga, co dodałoby tobie sił i pomogło spojrzeć na wszystko z innej perspektywy?

2. Człowiek, o którym czytamy w dzisiejszym fragmencie, nie wiedział, jak i dlaczego został uzdrowiony. Pismo Święte nie mówi, czy wiedział, kim był Jezus, ale wiedział, że jego życie zostało cudownie zmienione i nie lękał się głosić tej prawdy (Ew. Jana 9:25). Przypomina to nam, że aby dzielić się Chrystusem z innymi, nie potrzebujemy znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Najważniejszą rzeczą jest powiedzieć innym, jak On zmienił twoje życie i ufać, że Bóg użyje wypowiedziane słowa. Czy uważasz, że aby dzielić się z innymi swoją wiarą, lub aby rozpocząć służbę w kościele, powinieneś mieć najpierw większą wiedzę Biblijną? Najmocniejszym świadectwem dla innych jest świadectwo twojego życia, więc nie ograniczaj sam siebie! Z kim możesz podzielić się już dzisiaj, co uczynił w twoim życiu Bóg?

Wolność w Chrystusie – 11 dzień

milivoj-kuhar-537789-unsplash.jpg

„– Zapewniam was, że każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu – odpowiedział Jezus. – Niewolnik nie jest w domu na zawsze, ale syn – tak. Jeśli więc Syn Boży da wam wolność, wtedy staniecie się naprawdę wolni.” –  Jana 8:34-36

W Ew. Jan 8:31, podczas Święta Namiotów, Jezus naucza ludzi, którzy dopiero co „przyszli do wiary”. Mówi im: „Jeśli wytrwacie w Słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie. I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi”. Jezus obiecuje im, że mogą doświadczyć wolności, jeśli tylko będą się trzymać Jego Słowa, Jego Prawdy. Dla większości wolność to coś dobrego. Ale nowi wierzący poczuli się urażeni. W Ew. Jana mówią: „Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy u nikogo w niewoli. Jak możesz mówić: wyswobodzeni będziecie?”. Podnoszą protest, że nigdy nie byli niewolnikami, co jest dziwne. Jedną z najbardziej znanych historii narodu izraelskiego jest ta, jak Bóg wyratował go z egipskiej niewoli (Ks. Wyjścia 1 – 15). Przecież w czasach Jezusa też byli pod zaborem, tym razem rzymskim. Oczywiście, że byli niewolnikami! Prawdopodobnie mieli na myśli, że nie są u nikogo w niewoli duchowej. Jako dzieci Abrahama są duchowo wolnymi ludźmi.

Jak na ironię, to właśnie ten sposób myślenia Jezus chciał z nimi skonfrontować.  Tak naprawdę, nie znali duchowej wolności. W Jana 8:34 mówi: „zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, każdy kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu”. I to właśnie uraziło ludzi. Nie chcieli przyznać, że potrzebują wyzwolenia od grzechu.  Myśleli, że bycie dziećmi Abrahama, ich pochodzenie zapewniało im przychylność Bożą.

Ale w dzisiejszym świecie, nie różnimy się od nich tak bardzo. Wielu z nas nie dostrzega, albo nie chce przyznać, że są niewolnikami grzechu. Wydaje nam się, że ze względu na historię naszej rodziny, tradycje religijne, dobre uczynki, jesteśmy wolni. Uważamy się za wolnych ludzi. Jezus wskazuje, że grzech jest stręczycielem niewolników i całą ludzkość trzyma w okowach. Dobrą nowiną jest to, że możemy zostać wyzwoleni z hańby niewoli i związania, z rozgoryczenia, i z pychy.  Jezus prosi, byśmy uchwycili się Jego Słowa i poznali Prawdę, która jest urzeczywistniona w Jezusie (Ew. Jana 1:1, 1:14, 14:6). Ci, którzy są wierni Jezusowi, jako synowie i córki są przyjmowani do wiecznej, duchowej wolności.

Ewangelia Jana 8:21 -59

21Później powiedział im:

– Wkrótce odejdę! Będziecie Mnie szukać, ale umrzecie w swoich grzechach. Nie możecie bowiem pójść tam, dokąd idę.

22– Czyżby chciał się zabić? – zastanawiali się przywódcy.

– Powiedział przecież: „Nie możecie pójść tam, dokąd idę”.

23– Wy jesteście z dołu, Ja pochodzę w góry – kontynuował Jezus. – Należycie do tego świata, Ja – nie. 24Właśnie dlatego powiedziałem, że umrzecie w swoich grzechach. Jeśli nie uwierzycie, że JA JESTEM, tak właśnie się stanie.

25– A kim jesteś? – pytali.

– Po co Ja jeszcze z wami rozmawiam?! 26Mógłbym was oskarżyć o wiele rzeczy, wielu też mógłbym was nauczyć. Ten, który Mnie posłał, jest bowiem prawdomówny. Dlatego powtarzam światu to, co od Niego usłyszałem. 27Oni jednak nadal nie rozumieli, że mówił o swoim Ojcu.

28– Gdy podniesiecie Mnie w górę – kontynuował Jezus – wtedy poznacie, że JA JESTEM i że nie robię niczego z własnej inicjatywy. Powtarzam tylko to, czego nauczył Mnie Ojciec. 29On Mnie posłał i zawsze jest ze Mną. Nie opuszcza Mnie, bo zawsze robię to, co się Mu podoba.

30Słuchając Go, wielu ludzi uwierzyło Mu.

31Wtedy Jezus zwrócił się do Żydów, którzy Mu uwierzyli:

– Jeżeli będziecie żyć według moich słów, będziecie naprawdę moimi uczniami 32 i poznacie prawdę, a prawda was uwolni.

33– Jak to?! – oburzyli się.

– Jesteśmy przecież potomkami Abrahama i nigdy nie byliśmy niczyimi niewolnikami. Jak więc możesz mówić, że zostaniemy uwolnieni?

34– Zapewniam was, że każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu – odpowiedział Jezus.

35– Niewolnik nie jest w domu na zawsze, ale syn – tak. 36 Jeśli więc Syn Boży da wam wolność, wtedy staniecie się naprawdę wolni.            37 Wiem, że jesteście potomkami Abrahama! Ale chcecie Mnie zabić – bo nie przyjęliście moich słów. 38Ja mówię to, co wiem od mojego Ojca. Wy zaś robicie to, co usłyszeliście od waszego ojca.

39– Naszym przodkiem jest Abraham – oświadczyli.

– Gdybyście byli potomkami Abrahama – odrzekł Jezus – robilibyście to, co on. 40 A przecież usiłujecie Mnie zabić tylko dlatego, że powiedziałem wam prawdę, jaką usłyszałem od Boga. Abraham tak nie postępował. 41 Wy postępujecie tak, jak wasz prawdziwy ojciec!

– Nie pochodzimy z nieprawego łoża – oburzyli się.

– Naszym Ojcem jest Bóg!

42– Gdyby Bóg był waszym Ojcem, okazywalibyście Mi miłość – odpowiedział Jezus. – Przyszedłem przecież od Niego. Nie jestem tu z własnej inicjatywy – to On Mnie posłał. 43 Wy jednak nie możecie pojąć moich słów. Co więcej, nawet nie chcecie ich wysłuchać!               44 Waszym prawdziwym ojcem jest diabeł – oszczerca! Dlatego chcecie robić to, co on. Od początku był on mordercą i nie wytrwał w prawdzie, bo nie przyjął jej. Gdy kłamie, mówi z serca, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. 45 Wy również nie wierzycie Mi, bo mówię prawdę.       46 Kto z was mógłby zarzucić Mi jakiś grzech? Skoro mówię prawdę, dlaczego Mi nie wierzycie? 47Ten, kto należy do Boga, słucha Jego słów. Wy zaś ich nie słuchacie, bo nie jesteście Jego dziećmi.

48– Ty Samarytaninie! – oburzyli się przywódcy.

– Mieliśmy rację mówiąc, że demon odebrał ci rozum!

49– Nie jestem opętany – odpowiedział Jezus.

– Dbam o dobre imię mojego Ojca, a wy Mnie obrażacie.

50 Nie zależy Mi na tym, abyście otoczyli Mnie chwałą. Jest jednak Ktoś, komu na tym zależy. To On jest sędzią. 51 Zapewniam was: Kto jest posłuszny moim słowom, nigdy nie umrze!

52– Teraz mamy pewność, że jesteś opanowany przez demona – odrzekli przywódcy.

– Przecież nawet Abraham i najwięksi prorocy umarli, a ty twierdzisz: „Kto jest posłuszny moim słowom, nigdy nie umrze”. 53 Czy jesteś większy od naszego przodka, Abrahama? On przecież umarł, podobnie jak nasi wielcy prorocy! Za kogo ty się uważasz?!

54– Gdybym sam siebie wywyższał, nie miałoby to żadnego znaczenia – odparł Jezus. – Mnie jednak wywyższa Ojciec, którego wy nazywacie swoim Bogiem. 55 Wcale Go jednak nie znacie – ale Ja Go znam. Gdybym mówił, że Go nie znam, byłbym kłamcą, tak jak wy. Ja jednak naprawdę Go znam i zawsze zachowuję Jego słowa.         56 Wasz przodek, Abraham, ucieszył się z tego, że ujrzy mój dzień. I ogromnie się rozradował, gdy go zobaczył.

57– Jak mogłeś widzieć Abrahama, skoro nie masz nawet pięćdziesięciu lat?! – zawołali przywódcy.

58– Zapewniam was: Zanim Abraham się narodził, JA JESTEM – odrzekł Jezus.

59Słysząc to, chwycili kamienie, aby Go zabić. Ale Jezus zniknął im z oczu i opuścił świątynię.

Dzień 11 – Pytania 

  1. Zachowanie i postawa religijnych przywódców pokazały, że są  oni naśladowcami diabła (Ew. Jana 8:34-45). Być może nie zdawali sobie z tego sprawy, ale ich nienawiść, kłamstwa i mordercze zamysły wskazywały, jak wielką władzę miał nad nimi diabeł. Diabeł działa i dzisiaj, a jego największym pragnieniem jest, aby żaden z nas nie mógł podzielić się z innymi miłością Chrystusa. Poprzez wzbudzanie w nas frustracji, złości, zgorzknienia i sianie kłamstw w naszych sercach, diabeł stara się przeszkodzić nam w dawaniu innym świadectwa o Jezusie. Czy umiesz rozpoznać, w jaki sposób diabeł stara się przejąć kontrolę nad tobą i ograniczyć twoje działanie dla Chrystusa?
  1. W Ew. Jana 8:46-47, Jezus celowo  dał pole swoim słuchaczom do weryfikacji Jego wiarygodności. Zachęcał, aby poprzez pytania dociekali prawdy na Jego temat, ale tylko jeśli gotowi są podążać za prawdą, którą odkryją. Ale słuchacze albo nie chcieli podjąć tego wyzwania, albo nie chcieli uwierzyć w to, co odkryli. A ty, w jaki sposób zmierzyłbyś się ze swoimi wątpliwościami co do tożsamości Chrystusa, w jaki sposób dochodziłbyś prawdy? Czego wymaga od ciebie Chrystus, kiedy poznasz już prawdę?