Miesiąc: Marzec 2020

Słudzy wszystkich – 12 dzień – Podróż przez Ewangelię Marka

Dzisiaj będziemy czytać, jak Jezus naucza swoich uczniów, co to znaczy dla Niego, że jest Mesjaszem, i jak już wcześniej widzieliśmy, Jego uczniowie nie bardzo rozumieją, co mówi.  Niezrozumienie przybiera nawet formę sprzeczki, kiedy dyskutują, który z nich jest „największy w Królestwie Bożym” (Ew.Marka 9:34). Być może spowodowane to było wybraniem przez Jezusa, Piotra, Jakuba i Jana, żeby byli świadkami Jego cudownego przemienienia (Ew.Marka 9:2). Było też ugruntowane przekonaniem, że w Królestwie Bożym będzie obowiązywać pewna hierarchia tak, jak ma to miejsce w ziemskich królestwach (Ew.Marka 10:35-37)

Na ich spór Jezus odpowiada w dwójnasób. Najpierw uczy ich o naturze Królestwa Bożego, która jest odwrotną do tego, co znają. W Ew. Marka 9:35, Jezus mówi: „ Jeśli ktoś chce być pierwszy, niechaj stanie się ze wszystkich ostatnim i sługą wszystkich”. W żydowskiej kulturze, określenie kogoś „pierwszym” oznaczało rolę lidera w społeczeństwie (por. Ew.Marka 6:21). Nauczając, że ci, którzy mają aspiracje, by być „pierwszymi” (tj. liderami, przywódcami), powinni przyjąć pozycję tych, którzy na ogół są ostatnimi w hierarchii (tj. sługami), Jezus wywrócił do góry nogami pojęcie ówczesnej struktury socjalnej. W Królestwie Bożym, bycie liderem oznacza przyjęcie postawy sługi.

Po drugie Jezus odpowiada im biorąc w ramiona dziecko (Ew.Marka 9:36). W czasach Jezusa było to radykalne posunięcie, bo osoby o statusie społecznym Jezusa, nie brały na ręce nie swoich dzieci. W tamtych czasach, kiedy dzieci nie miały żadnego statusu społecznego, przebywanie z nimi było uważane za zbyteczne i niepoprawne.  Jeden rabin porównał to nawet do picia wina w południe. Biorąc dziecko w ramiona, Jezus po raz kolejny symbolicznie pokazał, że Królestwo Boże nie rozróżnia klas i pozycji społecznych. Królestwo Boże przyjmuje tych, którzy są odrzuceni, gdyż i sam Pan Jezus też był przez wszystkich odrzucony (Ew.Marka 8:31; 9:12; 37, 12:10).

Po tej stronie historii Krzyża, łatwo można się dziwić, dlaczego uczniowie nie rozumieli tak „prostych” rzeczy o Jezusie i Jego Królestwie.Ale my też żyjemy w systemie hierarchii społecznej, przywilejów i tytułów, i jak uczniowie w tamtych czasach, tak i my dzisiaj możemy źle rozumieć zasady życia w Królestwie Bożym,  desperacko próbując się wspinać po drabinie społecznych przywilejów. Ale po co? Jeśli chcemy prowadzić życie, które ma głębsze znaczenie,  musimy żyć jak Jezus, otwarci na pomoc ludziom, nie zważając na status społeczny, być sługą wszystkich.

Rozważania 12 dnia

  1. W Ew. Marka 9:24, ojciec cierpiącego chłopca w desperacji woła: „Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu”. Ta prośba jest ilustracją wielkiej prawdy wiary; możemy wciąż wierzyć nawet, jeśli nie wszystko pojmujemy. A jak na dzisiaj wygląda stan twojej wiary?
  2. Dzisiejszy fragment kończy zbiór mocnych ostrzeżeń przed złym zachowaniem. Te ostrzeżenia to hiperbola. Jezusowi nie chodzi o to, żebyśmy obcinali sobie ręce i wydłubywali oczy, kiedy nie dajemy sobie rady z grzechem. Tak naprawdę przecież, korzeń grzechu tkwi w naszym sercu (Ew.Marka 7:21-23).  Pan Jezus chciał, żebyśmy zrozumieli powagę naszego grzechu i  podjęli działania w kierunku pokuty. Z jakim grzechem się zmagasz? Jakie możesz podjąć kroki, by wygrać te zmagania?

Ewangelia Marka 9:14–9:50

14. I przyszedłszy do uczniów, ujrzeli mnóstwo ludu wokół nich i uczonych w Piśmie, rozprawiających z nimi. 15. I wnet wszystek lud, ujrzawszy  Go, zdumiał się, i przybiegłszy, witał Go. 16. I zapytał ich: O czym z nimi rozprawiacie?
17. Wtedy odpowiedział mu jeden z ludu: Nauczycielu, przyprowadziłem do ciebie syna mego, który ma ducha niemego. 18. A ten, gdziekolwiek go pochwyci, szarpie nim, a on pieni się i zgrzyta zębami i drętwieje; i mówiłem uczniom twoim, aby go wygnali, ale nie mogli. 19. A On im odrzekł, mówiąc: O rodzie bez wiary! Jak długo będę z wami? Dokąd
będę was znosił? Przywiedźcie go do mnie! 20. I przywiedli go do niego. A gdy go
duch ujrzał, zaraz zaczął nim szarpać, a on upadłszy na ziemię, tarzał się z pianą
na ustach. 21. I zapytał ojca jego: Od jak dawna to się z nim dzieje? A on powiedział: Od dzieciństwa. 22. I często go rzucał nawet w ogień i wodę, żeby go zgubić; ale jeżeli coś możesz, zlituj się nad nami i pomóż nam. 23. A Jezus rzekł do niego: Co się tyczy
tego: Jeżeli coś możesz, to: Wszystko jest możliwe dla wierzącego. 24. Zaraz zawołał ojciec chłopca: Wierzę, pomóż niedowiarstwu memu: 25. A Jezus, widząc, że tłum się zbiega, zgromił ducha nieczystego i rzekł mu: Duchu niemy i głuchy! Nakazuję ci: Wyjdź z niego i już nigdy do niego nie wracaj. 26. I krzyknął, i szarpnął nim gwałtownie, po czym wyszedł; a chłopiec wyglądał jak martwy, tak iż wielu mówiło, że umarł.
27. A Jezus ujął go za rękę i podniósł go, a on powstał. 28. I gdy wrócił do domu, uczniowie jego pytali go na osobności: Dlaczego to my nie mogliśmy go wygnać?
29. I rzekł im: Ten rodzaj w żaden inny sposób wyjść nie może, jak tylko przez modlitwę.
30. I wyszedłszy stamtąd, przechodzili przez Galileę; a nie chciał, aby ktoś o tym
wiedział. 31. Pouczał bowiem uczniów swoich i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzkie i zabiją go, ale zabity po trzech dniach zmartwychwstanie.
32. Oni jednak nie rozumieli tego słowa, a bali się go pytać. 33. I przybyli do Kafarnaum. A będąc w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? 34. A oni milczeli, bo rozmawiali między sobą w drodze o tym, kto z nich jest największy. 35. I usiadłszy, przywołał dwunastu i rzekł im: Jeśli ktoś chce być pierwszy, niechaj stanie się ze wszystkich ostatnim i sługą wszystkich. 36. Potem wziął małe dziecię, postawił je
przed nimi i wziąwszy je w ramiona, rzekł do nich: 37. Kto by przyjął jedno z takich dziatek w imieniu moim, mnie przyjmuje, a ktokolwiek by mnie przyjął, nie mnie przyjmuje, lecz tego, który mnie posłał. 38. Odpowiedział mu Jan: Nauczycielu!
Widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi za nami, jak wypędzał w twoim imieniu demony, i
zabranialiśmy mu, bo nie chodził za nami. 39. Ale Jezus rzekł: Nie zabraniajcie mu,
ponieważ nie ma takiego, kto by dokonywał cudów w imieniu moim i mógł zaraz
potem źle o mnie mówić. 40. Bo kto nie jest przeciwko nam, ten jest za nami.
41. Albowiem kto by napoił was kubkiem wody w imię tego, że należycie do Chrystusa, zaprawdę powiadam wam, nie straci zapłaty swojej. 42. A kto by zgorszył jednego z tych maluczkich, którzy wierzą, temu lepiej by było, by zawiesić na jego szyi kamień młyński, a jego wrzucić do morza. 43. A jeśli cię gorszy ręka twoja, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść kaleką do żywota, niż mieć dwoje rąk, a pójść do piekła, w ogień nieugaszony,
44. gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie. 45. A jeśli cię gorszy noga twoja, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie wejść kulawym do żywota, niż mieć dwie nogi, a być wrzuconym do piekła, 46. gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie.
47. I jeśli cię gorszy oko twoje, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do
Królestwa Bożego, niż mieć dwoje oczu, a być wrzuconym do piekła, 48. gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie. 49. Albowiem każdy ogniem będzie osolony.
50. Sól, to dobra rzecz, ale jeśli sól zwietrzeje, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól
w samych sobie i zachowujcie pokój między sobą.

Cierpiący Mesjasz – 11 dzień – Podróż przez Ewangelię Marka

Do tego momentu Ewangelii Marka czytalismy, jak Pan Jezus spędzał swój czas i podróżował po regionie galilejskim, mocą swoją udowadniając, że jest Mesjaszem. Teraz zaczyna się „drugi akt” – Jezus zaczyna swoją podróż do Jeruzalem, nauczając o „drodze” mesjańskiej (Ew.Marka 8:27; 9:33-34; 10:17, 32, 46, 52).

Zdarzenie opisane w Ew. Marka 8:27-33, funkcjonuje jak zawias zwrotny  pomiędzy tymi dwoma okresami życia Pana Jezusa. W pierwszej części historii czytamy, jak Jezus zadaje swoim uczniom pytanie: „A wy, za kogo mnie uważacie?”(Ew.Marka 8:29). To nie pierwsze pytanie o Jego tożsamość. W Ewangelii Marka czytamy, jak wielokrotnie ludzie je zadawali(por. Ew.Marka 1:27; 4:41; 6:3).  Po raz pierwszy to Jezus je zadaje, w Cezarei Filippi, w mieście nazwanym tak na cześć cesarza Augusta, mieście, w którym stała świątynia poświęcona oddawaniu czci cesarzowi. Odpowiedź Piotra, „Tyś jest Chrystus, Mesjasz” pokazuje, że Piotr rozumiał, przynajmniej po części, Kim jest Jezus (Ew.Marka 8:29). Jezus jest Królem ustanowionym przez samego Boga, Świętym Królem, który rozbroi moce i władze tego świata.

Ta odpowiedź Piotra nazywana jest „wielkim wyznaniem” i chociaż to wyznanie jest wielkie, to wciąż wypłynęło z nieco złych motywów. Opierając się o odpowiedź Piotra, Jezus naucza, jak będzie wyglądać objęcie Jego tronu, tronu Mesjasza. Ew. Marka 8:31 mówi: „I zaczął ich pouczać o tym, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, musi być odrzucony przez starszych, arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie i musi być zabity, a po trzech dniach zmartwychwstać”. Musimy zrozumieć, jak bardzo musiało to poruszyć Piotra, do tego stopnia, że Piotr wziął Jezusa na bok, żeby Go upomnieć, podobnie, jak Jezus upomniał rozszalałe morze i uciszył demony (Ew.Marka 1:25; 4:39)!

To zachowanie Piotra ukazuje, że jego poznanie i zrozumienie misji Mesjasza, choć powszechnie przyjęte, to wciąż było bardzo płytkie. Piotr spodziewał się, że mesjasz będzie bardziej na wzór militarnego wodza, a nie cierpiącego sługi.W naszym społeczeństwie też pokutuje bardzo płytkie zrozumienie wizji Mesjasza. Niektórzy woleliby widzieć Jezusa bez krzyża. Inni woleliby Chrystusa bez Jego Królestwa. Jezus chce, abyśmy zrozumieli, że idą one w parze ze sobą, krzyż i Królestwo. Jezus przyszedł, by odnieść zwycięstwo na grzechem i wszelkimi jego przejawami: duchowymi, socjalnymi, politycznymi, itp., a osiągnął to nie siłą fizyczną, ale cierpieniem, jako sługa na krzyżu (Ks.Izajasza 52:7-53:12; Kolosów 2:13-15).

Rozważania 11 dnia

  1. Jakbyś odpowiedział na pytanie Jezusa „A ty, za kogo mnie uważasz?
  2. W Ew. Marka 8:34, Jezus mówi: „Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie”. Jak twoje życie wypada w porównaniu z tym, jak Jezus przedstawia obraz swojego ucznia?

Ewangelia Marka 8:22–9:13

W one dni, gdy znowu było wielkie mnóstwo ludu, a nie mieli co jeść, przywołał uczniów i rzekł do nich: 2. Żal mi tego ludu, bo już trzy dni są ze mną, a nie mają co jeść.
3. A jeśli rozpuszczę ich głodnych do domów, ustaną w drodze; a przecież niektórzy z nich przybyli z daleka. 4. I odpowiedzieli mu uczniowie jego: Skądże ktoś potrafi ich nakarmić chlebem, tutaj, na pustyni? 5. I zapytał ich: Ile macie chlebów? Oni zaś rzekli: Siedem. 6. I polecił ludowi usiąść na ziemi. I wziąwszy te siedem chlebów, i podziękowawszy, łamał i dawał uczniom swoim, by kładli przed nimi. I kładli przed ludem. 7. Mieli też kilka rybek. I pobłogosławiwszy je, kazał i te kłaść przed nimi.
8. A jedli i nasycili się, i zebrali siedem koszów resztek chleba, które zbywały.
9. Było ich zaś około czterech tysięcy. I rozpuścił ich. 10. Zaraz też wsiadł do łodzi z uczniami swoimi i przybył w okolice Dalmanuty. 11. I wyszli faryzeusze, i zaczęli z nim
rozprawiać, a wystawiając go na próbę, żądali od niego znaku z nieba. 12. I westchnąwszy w duchu swoim rzekł: Czemu ten ród żąda znaku? Zaprawdę powiadam wam, że temu rodowi znak nie będzie dany. 13. I opuścił ich, wsiadł do łodzi i przeprawił się na drugą stronę. 14. A uczniowie zapomnieli wziąć chlebów, mieli z sobą w łodzi tylko jeden bochenek. 15. I nakazywał im, mówiąc: Baczcie i wystrzegajcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda. 16. A oni rozmawiali między sobą o tym, że chleba nie mają. 17. Zauważył to Jezus i rzekł do nich: O czym rozmawiacie, czy o tym, że chleba
nie macie? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie? Czy serce wasze jest nieczułe?
18. Macie oczy, a nie widzicie? Macie uszy, a nie słyszycie? I nie pamiętacie? 19. Gdy łamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy, ile koszów pełnych resztek chleba zebraliście? Odpowiedzieli mu: Dwanaście. 20. A ile koszów pełnych okruszyn zebraliście z siedmiu chlebów dla czterech tysięcy? Odpowiedzieli mu: Siedem. 21. I rzekł im: Jeszcze nie rozumiecie? 22. I przybyli do Betsaidy. I przyprowadzili do niego ślepego, i prosili go, aby się go dotknął. 23. A On wziął ślepego za rękę, wyprowadził go poza wieś, plunął w jego oczy, włożył nań ręce i zapytał go: Czy widzisz coś? 24. A ten, przejrzawszy, rzekł: Spostrzegam ludzi, a gdy chodzą, wyglądają mi jak drzewa. 25. Potem znowu położył ręce na jego oczy, a on przejrzał i został uzdrowiony; i widział wszystko wyraźnie.
26. I odesłał go do domu jego, nakazując: Tylko do wsi nie wchodź. 27. I wyszedł Jezus z uczniami do wiosek koło Cezarei Filipa; i pytał w drodze uczniów swoich, mówiąc do nich: Za kogo mnie ludzie uważają? 28. A oni mu odpowiedzieli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni na jednego z proroków. 29. I zapytał ich: A wy za kogo mnie uważacie? Wtedy Piotr, odpowiadając, rzekł mu: Tyś jest Chrystus. 30. I nakazał im surowo, aby nikomu o nim nie mówili. 31. I zaczął ich pouczać o tym, że Syn
Człowieczy musi wiele cierpieć, musi być odrzucony przez starszych, arcykapłanów
oraz uczonych w Piśmie i musi być zabity, a po trzech dniach zmartwychwstać.
32. I mówił o tym otwarcie. A Piotr wziął go na stronę i począł go upominać.
33. Lecz On odwrócił się, spojrzał na uczniów swoich i zgromił Piotra, mówiąc:
Idź precz ode mnie, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boskie, tylko o tym, co ludzkie.
34. A przywoławszy lud wraz z uczniami swoimi, rzekł im: Jeśli kto chce pójść
za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie.
35. Bo kto by chciał duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją
dla mnie i dla ewangelii, zachowa ją. 36. Albowiem cóż pomoże człowiekowi,
choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? 37. Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją? 38. Kto bowiem wstydzi się mnie i słów moich przed tym cudzołożnym i grzesznym rodem, tego i Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami świętymi. 

9

I mówił im: Zaprawdę powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają
śmierci, zanim nie ujrzą Królestwa Bożego, nadchodzącego w mocy. 2. A po sześciu dniach wziął Jezus z sobą Piotra i Jakuba, i Jana i wprowadził ich tylko samych na wysoką górę, na osobność, i przemienił się przed nimi. 3. I szaty jego stały się tak lśniąco białe, jak ich żaden farbiarz na ziemi wybielić nie zdoła. 4. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, i rozmawiali z Jezusem. 5. A odezwawszy się Piotr, rzekł do Jezusa: Mistrzu! Dobrze nam tu być; rozbijmy trzy namioty: Tobie jeden i Mojżeszowi jeden, i Eliaszowi jeden. 6. Nie wiedział bowiem, co ma powiedzieć, bo ogarnął ich lęk. 7. I powstał obłok, który ich zacienił, a z obłoku rozległ się głos: Ten jest Syn mój umiłowany, jego słuchajcie.
8. A nagle, rozejrzawszy się wokoło, już nikogo przy sobie nie widzieli, tylko Jezusa samego.

Na terytorium pogan – 10 dzień – Podróż przez Ewangelię Marka

W dzisiejszym fragmencie przeczytamy, jak Pan Jezus większość swojego czasu spędził na terytorium pogan. To już po raz kolejny Pan Jezus odwiedza region nie żydowski. Wcześniej był już w Dziesięciogrodzie, znajdującym się po wschodniej stronie morza galilejskiego, terytorium nie zamieszkałe przez żydów (Ew.Marka 5:1-20).  Wtedy to była krótka podróż, ale teraz Jezus zaczyna się koncentrować na służbie poza rejonami żydowskiej Galilei.

Jedna z historii opowiada, jak Jezus ponownie odwiedził Dziesięciogród i w cudowny sposób nakarmił 4 tysiące ludzi. Poza tym, że dotyczą terenu Galilei,  wydarzenia te bardzo przypominają nakarmienie pięciu tysięcy. W obydwu historiach Jezus ulitował się na głodnym ludem (Ew.Marka 6:34-35; 8:1-4).  Kiedy zobaczył, że potrzebują coś do jedzenia, prosi uczniów, by podzielili się tym, co mają (Ew.Marka 6:35-38; Ew. Marka 8:2-7). W obydwu historiach uczniowie reagują tak samo. W historii o nakarmieniu pięciu tysięcy, odpowiadają Jezusowi: „Czy mamy pójść i kupić chleba za dwieście denarów i dać im jeść?”; a w historii nakarmienia czterech tysięcy, uczniowie zapytali: „Skądże ktoś potrafi ich nakarmić chlebem, tutaj na pustyni?”  Zakładając, że widzieli, jak Jezus nakarmił  5000 tys., dlaczego uczniowie mają wątpliwości, że teraz też da radę?

Odpowiedź na to pytanie ma korzenie w ówczesnym przekonaniu o tym, jakim Mesjasz powinien być. Żydzi spodziewali się Mesjasza, który na pustyni zapewni chleb żydom tak, jak to wieki temu Bóg zrobił to na pustyni, w podróży do Ziemi Obiecanej (Ks. Wyjścia 16). I Jezus tak właśnie zrobił. Ale niewielu spodziewało się, że podobny cud Bóg uczyni wśród ludu nieżydowskiego. Powtarzając ten cud, karmiąc ludzi nie należących do rodu żydowskiego, Jezus dał wyzwanie swoim uczniom, żeby skonfrontowali swoją wiarę w Boga. Uczniowie byli przekonani, że błogosławieństwa Królestwa Bożego są zarezerwowane tylko dla ich narodu, jednak Jezus, wbrew ludzkim oczekiwaniom, zaprasza do siebie wszystkich i o wszystkich się troszczy.

Tak, jak uczniowie Jezusa, potrzebujemy otworzyć nasze oczy na to, kogo Pan Jezus zaprasza do swojego Królestwa. Miłosierdzie Jezusa nie jest zarezerwowane tylko dla ludzi, którzy wyglądają, myślą, czy mówią tak, jak my. Jezus oferuje swoją miłość i miłosierdzie wszystkim potrzebującym, i my powinniśmy robić tak samo.

Rozważania 10 dnia

  1. Dzisiejszy fragment zaczyna i kończy się  dwiema krótkimi przypowieściami o chlebie (Ew.Marka 7:27; 8:15). Reakcja greckiej kobiety na słowa Jezusa, znacznie różni się od reakcji uczniów w drugiej przypowieści pokazując, że ona rozumiała to, czego nie pojęli jeszcze uczniowie.Jak myślisz, dlaczego uczniowie Jezusa mieli nieustanny problem, żeby w pełni zrozumieć, co Pan Jezus robił i mówił? A ty,  jakbyś zareagował w tamtej sytuacji, jaka by była twoja odpowiedź na słowa pana Jezusa?
  2. Pod koniec wczorajszego fragmentu czytaliśmy, jak Pan Jezus oznajmił, że wszystkie pokarmy są czyste (Ew.Marka 7:19). Mówiąc to, łamał wszelkie granice socjalne pomiędzy żydami a poganami, jeszcze zanim Jego misja oficjalnie wyszła do pogan. Czy w dzisiejszym świecie i w kościele też zauważasz granice socjalne? Dlaczego one istnieją? Jak myślisz, jak zareagowałby Pan Jezus na granice przez nas samych ustanowione?

EWANGELIA MARKA 7:24–8:21

24. I wyruszył stamtąd, i udał się w okolice Tyru. I wstąpił do domu, ale nie chciał, aby się ktoś o tym dowiedział; nie mógł się jednak ukryć. 25. Lecz niewiasta, której córka miała ducha nieczystego, skoro usłyszała o nim, przybiegła i padła mu do nóg. 26. A niewiasta ta była Greczynką, rodem z Syrofenicji, i prosiła go, aby wypędził demona z córki jej.
27. Ale On rzekł do niej: Pozwól, aby wpierw nasyciły się dzieci, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom i rzucać szczeniętom. 28. A ona, odpowiadając, rzekła do niego:
Tak jest, Panie, wszakże i szczenięta jadają pod stołem z okruszyn dzieci.
29. I rzekł do niej: Dla tego słowa idź, demon wyszedł z córki twojej. 30. A gdy wróciła do domu swego, znalazła dziecko leżące na łożu, a demona nie było. 31. A gdy znowu wyszedł z okolic Tyru, przyszedł przez Sydon nad Morze Galilejskie środkiem ziemi Dziesięciogrodzia. 32. I przywiedli do niego głuchoniemego,  prosili go, aby położył nań rękę. 33. A wziąwszy go na bok od ludu, osobno, włożył palce swoje w uszy jego, splunął
i dotknął się jego języka, 34. i spojrzał w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effata, to znaczy: Otwórz się! 35. I otworzyły się uszy jego, i zaraz rozwiązały się więzy języka jego, i mówił poprawnie. 36. I przykazał im, aby nikomu o tym nie mówili, ale im więcej im przykazywał, tym więcej oni to rozgłaszali. 37. I niezmiernie się zdumiewali, mówiąc:
Dobrze wszystko uczynił, bo sprawia, że głusi słyszą i niemi mówią. 

8

W one dni, gdy znowu było wielkie mnóstwo ludu, a nie mieli co jeść, przywołał uczniów i rzekł do nich: 2. Żal mi tego ludu, bo już trzy dni są ze mną, a nie mają co jeść.
3. A jeśli rozpuszczę ich głodnych do domów, ustaną w drodze; a przecież niektórzy z nich przybyli z daleka. 4. I odpowiedzieli mu uczniowie jego: Skądże ktoś potrafi ich nakarmić chlebem, tutaj, na pustyni? 5. I zapytał ich: Ile macie chlebów? Oni
zaś rzekli: Siedem. 6. I polecił ludowi usiąść na ziemi. I wziąwszy te siedem chlebów, i podziękowawszy, łamał i dawał uczniom swoim, by kładli przed nimi. I kładli przed ludem. 7. Mieli też kilka rybek. I pobłogosławiwszy je, kazał i te kłaść przed nimi.
8. A jedli i nasycili się, i zebrali siedem koszów resztek chleba, które zbywały.
9. Było ich zaś około czterech tysięcy. I rozpuścił ich. 10. Zaraz też wsiadł do łodzi z uczniami swoimi i przybył w okolice Dalmanuty. 11. I wyszli faryzeusze, i zaczęli z nim
rozprawiać, a wystawiając go na próbę, żądali od niego znaku z nieba. 12. I westchnąwszy w duchu swoim rzekł: Czemu ten ród żąda znaku? Zaprawdę powiadam wam, że temu rodowi znak nie będzie dany. 13. I opuścił ich, wsiadł do łodzi i przeprawił się na drugą stronę. 14. A uczniowie zapomnieli wziąć chlebów, mieli z sobą w łodzi tylko jeden bochenek. 15. I nakazywał im, mówiąc: Baczcie i wystrzegajcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda. 16. A oni rozmawiali między sobą o tym, że chleba nie mają. 17. Zauważył to Jezus i rzekł do nich: O czym rozmawiacie, czy o tym, że chleba
nie macie? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie? Czy serce wasze jest nieczułe?
18. Macie oczy, a nie widzicie? Macie uszy, a nie słyszycie? I nie pamiętacie? 19. Gdy łamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy, ile koszów pełnych resztek chleba zebraliście? Odpowiedzieli mu: Dwanaście. 20. A ile koszów pełnych okruszyn zebraliście z siedmiu chlebów dla czterech tysięcy? Odpowiedzieli mu: Siedem. 21. I rzekł im: Jeszcze nie rozumiecie?