Światłość dla świata – 10 dzień

Photo by Ilja Tulit on Unsplash

„Innym razem Jezus przemówił do zgromadzonych: – Jestem światłem świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemnościach, lecz będzie miał światło życia”.Jana 8:12

 W rozdziale 8 Jan kontynuuje zapis nauk, które Jezus głosił w trakcie Święta Namiotów.  Widzieliśmy już, jak nawiązując do związanego z tym świętem rytuału wylewania wody, Jezus pokazuje, że to On jest źródłem duchowych strumieni, które nigdy nie wyschną. W dzisiejszym fragmencie zwraca naszą uwagę na inny znaczący element tego festiwalu – światło.

Częścią Święta Namiotów był rytuał światła, podczas którego zapalano znajdujące się na świątynnym dziedzińcu dla kobiet cztery ogromne lampy. Literatura żydowska tamtego okresu mówi, że światło lamp było tak ogromne, że rozświetlały każdy zaułek w Jeruzalem. Musiał to być niezwykły widok!

Stojąc „przy skarbcu w świątynnym”, znajdującym się obok dziedzińca kobiet, gdzie cztery lampy świeciły z ogromną jasnością, Jezus mówi: „Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota” (Ew. Jana 8:12, 8:20). Słowa te zawierają słynne stwierdzenie: „Ja Jestem”. Mówi też o sobie, jako źródle światła, którego blask jest nieporównywalnie większy od tych fantastycznych lamp. Jest Lampą, której blask świeci nie tylko dla Jeruzalem. On Jest światłością świata.

W pewnym sensie, Jezus oświadcza, że nadchodzi chwila, kiedy będzie światłością całego świata. Jan napisze później w następnej księdze, że u końca dni: „nocy już nie będzie, i nie będą już potrzebowali światła lampy, ani światła słonecznego, gdyż Pan Bóg będzie im świecił” (Ks. Objawienia 22:5).  Ale słowa Jezusa nie odnoszą się tylko do przyszłości, mówią też o dniu teraźniejszym. Jezus zaprasza wszystkich, którzy w Niego uwierzą, by wystąpili z duchowej ciemności i weszli w Jego duchowe światło. Nie jest to łatwe, gdyż światło to odkrywa nasze niedoskonałości i ujawnia nasze grzechy (Ew. Jana 3:20). Warto jest jednak to zrobić, bo umożliwia nam to tworzenie autentycznych, opartych na szczerości społeczności, oferując przy tym uwolnienie z grzechu (1 List Jana 1:5-7).

Ewangelia Jana 7:45 – 8:20

45Strażnicy, którzy mieli zatrzymać Jezusa, wrócili więc do najwyższych kapłanów i faryzeuszy z pustymi rękami.

– Dlaczego nie przyprowadziliście Go? – wołali przełożeni.

46– Nigdy jeszcze nie słyszeliśmy, żeby jakiś człowiek przemawiał tak jak On! – odpowiedzieli strażnicy.

47– Więc i was oszukał? – krzyczeli faryzeusze.

48– Czy słyszeliście, żeby ktoś z przełożonych lub faryzeuszy uwierzył Mu?

49A ten motłoch, który w ogóle nie zna Prawa Mojżesza, niech będzie przeklęty! 50Wtedy zabrał głos Nikodem, jeden z przywódców, który kiedyś odwiedził Jezusa.

51– Czy nasze Prawo zezwala na skazanie kogoś bez dokładnego przyjrzenia się jego czynom i zapewnienia oskarżonemu możliwości obrony?

52– A może i ty jesteś z Galilei? – odparli.

– Sam sprawdź Pismo i przekonaj się, że stamtąd nie pochodził żaden prorok. 53Po tych słowach rozeszli się do domów.

8

Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną. 2 Następnego ranka znów jednak pojawił się w świątyni. Wkrótce zebrał się tam tłum, więc Jezus usiadł i zaczął przemawiać.      3 Wtedy właśnie przywódcy religijni i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą znaleziono w łóżku z mężczyzną, który nie był jej mężem. Postawili ją na samym środku 4 i powiedzieli:

– Nauczycielu, złapaliśmy ją na gorącym uczynku. 5 Mojżesz w swoim Prawie nakazał, aby taką osobę obrzucić kamieniami i zabić. A ty jak nauczasz?

6 Była to prowokacja, która miała dostarczyć podstaw do oskarżenia Jezusa. Lecz On schylił się i zaczął pisać palcem po ziemi. 7 Gdy jednak uparcie domagali się odpowiedzi, podniósł się i rzekł:

– Kto z was nie dopuścił się żadnego grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem.

8 I znowu schylił się i pisał po ziemi. \ 9 Tymczasem zebrani, jeden po drugim, począwszy od przełożonych, zaczęli odchodzić. W końcu został tylko Jezus i stojąca na środku owa kobieta.

10– Gdzie oni są? Nikt cię nie potępił? – spytał Jezus, podnosząc się.

11– Nikt, Panie – odrzekła.

– Ja też cię nie potępiam. Idź i już więcej nie grzesz.

12Innym razem Jezus przemówił do zgromadzonych:

– Jestem światłem świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemnościach, lecz będzie miał światło życia.

13– Przechwalasz się! To nie prawda – zawołali faryzeusze.

14– Chociaż mówię sam o sobie, mówię prawdę, bo wiem, skąd przyszedłem i dokąd zmierzam. 15Wy osądzacie według tego, co zewnętrzne. Ja zaś nikogo nie sądzę. 16 A nawet gdybym sądził, mój osąd jest prawdziwy, bo nie robię tego sam, ale razem z Ojcem, który Mnie posłał. 17W waszym Prawie jest napisane, że zgodne zeznania dwóch świadków uznaje się za prawdziwe. 18Jednym świadkiem jestem Ja, a drugim – Ojciec, który Mnie posłał.

19– A gdzież jest ten twój ojciec? – pytali Go.

– Nie znacie ani Mnie, ani Jego – odpowiedział Jezus.

– Gdybyście Mnie znali, znalibyście także i mojego Ojca.

20Jezus mówił o tym, będąc w świątyni, w pobliżu skarbca. Nie zatrzymano Go jednak, bo jeszcze nie nadszedł na to czas.

10 dzień – Pytania 

  1. Faryzeusze uważali siebie za elitę, grupę posiadającą wyłączność na prawdę. Sprzeciwiali się nauczaniom Jezusa, bo nie były to ich prawdy (Ew. Jana 7:46-49). Naturalnie przychodzi nam myślenie, że tylko my znamy “właściwą drogę” i kiedy ludzie nie zgadzają się z nami, z góry zakładamy, że to oni są w błędzie. W takim właśnie świetle niektórzy postrzegają chrześcijan i trzymają się z dala od każdego, kto głosi się wyznawcą Chrystusa. Zrozumiesz to, kiedy przypomnisz sobie, jak ktoś ciebie źle potraktował, bo uważał, że nie masz racji. W jaki sposób możesz dzielić się swoją wiarą z drugimi, by nie odnieśli wrażenia, że uważasz, że jedynie ty masz rację?
  1. Jana 8:7 stanowczo mówi o osądzaniu innych. Osąd należy do Boga, nie do nas. Naszym zadaniem jest okazywanie przebaczenia i miłosierdzia. Jezus pokazał to na przykładzie kobiety przyłapanej na cudzołóstwie. Najpierw okazał jej łaskę, ale później wzywa ją do czegoś większego – do życia według Bożych standartów. Czy masz w swoim życiu kogoś, komu możesz okazać miłosierdzie, jednocześnie nawołując go do czegoś większego, lepszego?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s