Month: November 2017

W podróży…..Dzień 37

evan-kirby-90543
Fot. Evan Kirby

Dziej Apostolskie 22:22 – 23:35

 Słuchali go aż do tego słowa, potem podnieśli swój głos, mówiąc: Zgładź z ziemi takiego człowieka, bo nie godzi się, żeby żył! A gdy oni krzyczeli, rozrzucali szaty i ciskali proch w powietrze; Dowódca rozkazał go zaprowadzić do twierdzy i polecił przesłuchać go z zastosowaniem biczowania, żeby się dowiedzieć, dlaczego tak przeciwko niemu krzyczano. A gdy go związano, aby go ubiczować, Paweł powiedział do setnika, który stał obok: Czy wolno wam biczować Rzymianina i to bez sądu? Kiedy setnik to usłyszał, podszedł do dowódcy i powiedział mu: Uważaj, co robisz, bo ten człowiek jest Rzymianinem. Dowódca podszedł i zapytał go: Powiedz mi, czy ty jesteś Rzymianinem? A on odpowiedział: Tak. I powiedział dowódca: Ja kupiłem to obywatelstwo za wielką sumę. Paweł zaś rzekł: A ja mam je od urodzenia. I natychmiast odstąpili od niego ci, którzy mieli go przesłuchać. Nawet i dowódca przestraszył się, kiedy się dowiedział, że jest Rzymianinem, a on kazał go związać. A nazajutrz, chcąc się dokładnie dowiedzieć, o co Żydzi go oskarżali, uwolnił go z więzów i rozkazał zebrać się naczelnym kapłanom i całej Radzie, przyprowadził Pawła i stawił go przed nimi.

Paweł, patrząc uważnie na Radę, powiedział: Mężowie bracia, aż do dzisiejszego dnia żyłem przed Bogiem z zupełnie czystym sumieniem. Lecz Ananiasz, najwyższy kapłan, rozkazał tym, którzy przy nim stali, uderzyć go w twarz. Wtedy Paweł powiedział do niego: Uderzy cię Bóg, ściano pobielana! Zasiadłeś, aby mnie sądzić według prawa, a każesz mnie bić wbrew prawu? Ci zaś, którzy tam stali, powiedzieli: Złorzeczysz najwyższemu kapłanowi Boga? Paweł odpowiedział: Nie wiedziałem, bracia, że to najwyższy kapłan. Jest bowiem napisane: Przełożonemu twego ludu nie będziesz złorzeczyć. A Paweł, poznawszy, że jedna część składa się z saduceuszy, a druga z faryzeuszy, zawołał do Rady: Mężowie bracia, jestem faryzeuszem, synem faryzeusza. Sądzą mnie dziś z powodu nadziei i zmartwychwstania umarłych. Gdy to powiedział, powstał spór między faryzeuszami a saduceuszami i doszło do rozdwojenia wśród gromady zebranych. Saduceusze bowiem mówią, że nie ma zmartwychwstania ani anioła, ani ducha, a faryzeusze wyznają jedno i drugie. I wszczął się wielki krzyk, a uczeni w Piśmie ze stronnictwa faryzeuszy zerwali się i zaczęli się spierać, mówiąc: Niczego złego nie znajdujemy w tym człowieku. Jeśli mu coś powiedział duch albo anioł, to nie walczmy z Bogiem. A gdy doszło do wielkiego wzburzenia, dowódca, obawiając się, aby Pawła nie rozszarpali, rozkazał żołnierzom zejść, wyrwać go spośród nich i zaprowadzić do twierdzy. A następnej nocy Pan stanął przy nim i powiedział: Bądź dobrej myśli, Pawle! Tak bowiem, jak świadczyłeś o mnie w Jerozolimie, musisz świadczyć również w Rzymie. Kiedy nastał dzień, niektórzy spośród Żydów zebrali się i zobowiązali się przysięgą, że nie będą jeść ani pić, dopóki nie zabiją Pawła. A tych, którzy przystąpili do tego sprzysiężenia, było ponad czterdziestu. Przyszli oni do naczelnych kapłanów i starszych i powiedzieli: Związaliśmy się przysięgą, że nie weźmiemy nic do ust, dopóki nie zabijemy Pawła. Dlatego teraz wy razem z Radą dajcie znać dowódcy, żeby go jutro do was przyprowadził pod pozorem dokładniejszego zbadania jego sprawy, a my jesteśmy gotowi go zabić, zanim dojdzie. A gdy siostrzeniec Pawła usłyszał o tej zasadzce, przybył, wszedł do twierdzy i powiadomił o tym Pawła. Wtedy Paweł przywołał jednego z setników i powiedział: Zaprowadź tego młodzieńca do dowódcy, bo ma mu coś do powiedzenia. Wziął go więc ze sobą, zaprowadził go do dowódcy i powiedział: Więzień Paweł przywołał mnie i poprosił, abym przyprowadził do ciebie tego młodzieńca, który ma ci coś do powiedzenia. Dowódca wziął go za rękę, odszedł z nim na bok i zapytał: O czym to masz mi powiedzieć? A on odpowiedział: Żydzi postanowili cię prosić, żebyś jutro zaprowadził Pawła przed Radę pod pozorem dokładniejszego zbadania jego sprawy. Lecz nie ulegnij ich namowie, bo czyha na niego ponad czterdziestu mężczyzn, którzy związali się przysięgą, że nie będą jeść ani pić, dopóki go nie zabiją. Są już w pogotowiu, czekając na twoje pozwolenie. Wtedy dowódca odesłał młodzieńca, przykazując, aby nikomu nie mówił, że go o tym powiadomił. Przywoławszy dwóch setników, powiedział: Przygotujcie do wymarszu do Cezarei na godzinę trzecią w nocy dwustu żołnierzy, siedemdziesięciu jeźdźców i dwustu oszczepników. Kazał też przygotować zwierzęta juczne, aby wsadzić na nie Pawła i bezpiecznie doprowadzić go do namiestnika Feliksa. Napisał też list tej treści: Klaudiusz Lizjasz najdostojniejszemu namiestnikowi Feliksowi przesyła pozdrowienia. Człowieka tego schwytali Żydzi, a gdy go mieli zabić, nadbiegłem z oddziałem i uratowałem go, dowiedziawszy się, że jest Rzymianinem. A chcąc wiedzieć, z jakiej przyczyny go oskarżają, zaprowadziłem go przed ich Radę; I stwierdziłem, że oskarżają go o jakieś sporne kwestie dotyczące ich prawa i że nie ma żadnej winy, dla której zasługiwałby na śmierć lub więzienie. A gdy mi powiedziano o zasadzce, którą na niego przygotowali Żydzi, natychmiast wysłałem go do ciebie, a jego oskarżycielom nakazałem, żeby przed tobą stawiali zarzuty wobec niego. Bądź zdrów! Żołnierze zabrali więc Pawła zgodnie z rozkazem i zaprowadzili go nocą do Antipatris. A nazajutrz zostawili jeźdźców, aby jechali z nim dalej, a sami wrócili do twierdzy. Tamci przyjechali do Cezarei, oddali list namiestnikowi i stawili przed nim Pawła. A namiestnik po przeczytaniu listu zapytał go, z jakiej prowincji pochodzi. Kiedy dowiedział się, że z Cylicji; Powiedział: Przesłucham cię, gdy przybędą twoi oskarżyciele. I rozkazał strzec go w ratuszu Heroda.”

W obronie Pawła

“I stwierdziłem, że oskarżają go o jakieś sporne kwestie dotyczące ich prawa i że nie ma żadnej winy, dla której zasługiwałby na śmierć lub więzienie.” – Dzieje 23:29

Czytając powyższy fragment nietrudno jest zauważyć, że apostoł Paweł jest niewinny stawianych mu zarzutów. Trzy razy powołuje się Paweł na swoją niewinność. Jest to ciekawe odniesienie do trzykrotnego ogłoszenia niewinności Pana Jezusa przez Piłata, jak również przez innych ludzi. Będąc bez grzechu został skazany i umarł za nasze grzechy. Niewinność Pana Jezusa jest kluczowym elementem naszego zbawienia, bez tego nie mógłby On umrzeć jako ofiarny baranek poświęcony na okup za nasze grzechy.  Niewinność Pawła nie była oparta na bezgrzeszności, niemniej był on oskarżony o rzeczy, których nie był winien – o przekroczenie i złamanie praw żydowskich i rzymskich. Apostoł Łukasz w detalach i ze starannością opisuje te wydarzenia, gdyż reputacja apostoła Pawła jest bardzo ważna dla rozwoju Kościoła. Tak, jak prezydent  przedsiębiorstwa jest jej przedstawicielem przed światem, tak samo apostoł Paweł był dla świata głównym przedstawicielem chrześcijaństwa. W świecie pełnym podejrzliwości i niechęci w stosunku do nowej religii, bardzo ważnym było , aby ludzie wiedzieli, że główni liderzy tego kościoła nie są zwykłymi rebeliantami, ale obywatelami szanującymi i przestrzegającymi powszechnych praw. Niestety, dzisiaj wielu przedstawicieli naszej wiary nie dzieli reputacji apostoła Pawła, będąc źródłem przekrętów i skandali, przynosząc szkodę wizerunkowi, wiarygodności i wpływom Kościoła. I choć nie jesteśmy w stanie kontrolować zachowania drugich, to jesteśmy odpowiedzialni za to, jak my prezentujemy przed światem nasza wiarę chrześcijanską, jej wartości i to jakim jesteśmy świadectwem prawego, kochającego Boga.

Rozważania

  1. Paweł był greckim żydem urodzonym z rzymskim obywatelstwem i ten fakt umożliwił mu dotarcie z przesłaniem Ewangelii do miejsc, gdzie inaczej nie byłby w stanie tego zrobić. Pomyśl, jakie elementy historii twojego życia czynią ją unikatową? Jakie przeżycia i doświadczenia twojej przeszłości i pochodzenia dają ci  w specificznych miejscach platformę do głoszenia Dobrej Nowiny? Jak ci się wydaje, w jaki sposób Bóg chce wykorzystać twoją przeszłość do opowiadania innym ludziom o Nim?
  2. Czytając historię Dziejów Apostolskich, widzimy Pawła odważnie znoszącego wszystkie niebezpieczne sytuacje i może nam się wydawać, że jest on bohaterem nie znającym lęku. Ale w pewnym miejscu czytamy: Pan stanął przy nim i powiedział: Bądź dobrej myśli, Pawle! Pawła odwaga miała swoje źródło w Bogu. Co napawa ciebie lękiem, kiedy myślisz o głoszeniu Ewangelii? W jakich momentach potrzebujesz, aby Bóg dodał ci odwagi? Zapisz swoją modlitwę do Boga o odwagę, której potrzebujesz w niektórych sytuacjach.

Rozważania do pobrania w formie dokumentu: dzień 37

 

W podróży…Dzień 36

jelleke-vanooteghem-386009
Fot Jelleke Vanooteghem

Dzieje Apostolskie 21:1 – 22:21

“Po rozstaniu z nimi odpłynęliśmy i prostym kursem przybyliśmy na Kos, a nazajutrz na Rodos, stamtąd zaś do Patary. Znalazłszy tam statek, który miał płynąć do Fenicji, wsiedliśmy na niego i odpłynęliśmy. A gdy zobaczyliśmy Cypr, zostawiliśmy go po lewej stronie, popłynęliśmy do Syrii i przybyliśmy do Tyru. Tam bowiem miano wyładować towary ze statku. Odszukawszy uczniów, pozostaliśmy tam siedem dni, a oni pod wpływem Ducha mówili Pawłowi, żeby nie szedł do Jerozolimy. Po upływie tych dni odeszliśmy i wyruszyliśmy w drogę, a wszyscy z żonami i dziećmi odprowadzili nas za miasto. A uklęknąwszy na wybrzeżu, modliliśmy się. A gdy pożegnaliśmy się ze sobą, weszliśmy na statek, a oni wrócili do domu. Pod koniec żeglugi z Tyru przypłynęliśmy do Ptolemaidy i powitawszy braci, spędziliśmy u nich jeden dzień. A wyszedłszy nazajutrz, Paweł i my, jego towarzysze, dotarliśmy do Cezarei. Weszliśmy do domu Filipa ewangelisty, który był jednym z siedmiu, i zatrzymaliśmy się u niego. A miał on cztery córki, dziewice, które prorokowały. Kiedy tam mieszkaliśmy przez wiele dni, przyszedł z Judei pewien prorok, imieniem Agabos. Przybył do nas, wziął pas Pawła, związał sobie ręce i nogi i powiedział: To mówi Duch Święty: Tak Żydzi zwiążą w Jerozolimie i wydadzą w ręce pogan człowieka, do którego należy ten pas. Gdy to usłyszeliśmy, prosiliśmy my i miejscowi bracia, aby nie szedł do Jerozolimy. Wtedy Paweł odpowiedział: Co czynicie, płacząc i rozdzierając mi serce? Ja bowiem dla imienia Pana Jezusa jestem gotowy nie tylko dać się związać, ale i umrzeć w Jerozolimie. A gdy nie dał się przekonać, ustąpiliśmy, mówiąc: Niech się stanie wola Pana. Po upływie tych dni wzięliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy do Jerozolimy. Szli z nami niektórzy uczniowie z Cezarei, prowadząc niejakiego Mnazona Cypryjczyka, starego ucznia, u którego mieliśmy się zatrzymać. A gdy przybyliśmy do Jerozolimy, bracia przyjęli nas z radością. Nazajutrz Paweł poszedł z nami do Jakuba, gdzie zebrali się wszyscy starsi. Powitawszy ich, opowiedział im szczegółowo, czego Bóg dokonał wśród pogan przez jego posługę. Gdy to usłyszeli, chwalili Pana i powiedzieli: Widzisz, bracie, ile tysięcy Żydów uwierzyło, a wszyscy gorliwie trzymają się prawa. Lecz o tobie słyszeli, że odwodzisz od Mojżesza wszystkich Żydów, którzy są wśród pogan, mówiąc, że nie mają obrzezywać dzieci ani żyć według swoich zwyczajów. Cóż więc czynić? Z pewnością zejdzie się lud, bo usłyszą, że przybyłeś. Zrób zatem to, co ci mówimy. Mamy tu czterech mężczyzn, którzy złożyli ślub. Weź ich ze sobą, poddaj się wraz z nimi oczyszczeniu i pokryj za nich koszty, aby mogli ostrzyc głowy. Wtedy wszyscy poznają, że w tym, co o tobie słyszeli, nie ma nic z prawdy, ale że i ty sam postępujesz porządnie, przestrzegając prawa. A co do pogan, którzy uwierzyli, napisaliśmy, postanawiając, aby niczego takiego nie zachowywali, tylko żeby się wystrzegali tego, co ofiarowane bożkom, i krwi, i tego, co uduszone, i nierządu. Wtedy Paweł wziął ze sobą tych mężczyzn, a następnego dnia poddał się razem z nimi oczyszczeniu i wszedł do świątyni, zgłaszając wypełnienie dni oczyszczenia, aż za każdego z nich złożona zostanie ofiara. Kiedy zaś te siedem dni dobiegało końca, zobaczyli go w świątyni Żydzi z Azji, podburzyli tłum i rzucili się na niego; Wołając: Mężowie Izraelici, pomóżcie! To jest człowiek, który wszędzie wszystkich naucza przeciwko ludowi i prawu, i temu miejscu, a nadto jeszcze i Greków wprowadził do świątyni i splugawił to święte miejsce. Przedtem bowiem widzieli z nim w mieście Trofima z Efezu i sądzili, że Paweł wprowadził go do świątyni. I poruszyło się całe miasto, i zbiegł się lud. A schwytawszy Pawła, wyciągnęli go ze świątyni i natychmiast zamknięto drzwi. A gdy usiłowali go zabić, dano znać dowódcy oddziału, że cała Jerozolima jest wzburzona. Natychmiast wziął żołnierzy i setników i zbiegł do nich na dół. A kiedy zobaczyli dowódcę i żołnierzy, przestali bić Pawła. Wtedy dowódca zbliżył się, zatrzymał go, kazał związać dwoma łańcuchami i wypytywał, kim jest i co zrobił. I jedni z tłumu krzyczeli tak, a drudzy inaczej. A gdy z powodu zgiełku nie mógł dowiedzieć się niczego pewnego, rozkazał zaprowadzić go do twierdzy. Kiedy znalazł się na schodach, doszło do tego, że żołnierze musieli go nieść z powodu naporu tłumu. Wielki tłum bowiem szedł za nim, wołając: Zgładź go! A gdy Paweł miał być wprowadzony do twierdzy, zapytał dowódcę: Czy wolno mi coś do ciebie powiedzieć? A on odpowiedział: Mówisz po grecku? Czy nie jesteś tym Egipcjaninem, który przed tymi dniami wzniecił rozruchy i wyprowadził na pustynię cztery tysiące zabójców? A Paweł powiedział: Jestem Żydem z Tarsu, obywatelem znacznego miasta w Cylicji. Dlatego proszę cię, pozwól mi przemówić do ludu. Gdy pozwolił, Paweł, stojąc na schodach, dał ręką znak ludowi, a gdy nastała wielka cisza, przemówił po hebrajsku:

Mężowie bracia i ojcowie, słuchajcie mojej obrony, jaką teraz do was kieruję. Gdy usłyszeli, że mówił do nich po hebrajsku, jeszcze bardziej się uciszyli. A on powiedział: Jestem Żydem, urodzonym w Tarsie w Cylicji, lecz wychowanym w tym mieście, u stóp Gamaliela, starannie wykształconym w prawie ojczystym i byłem gorliwym względem Boga jak i wy wszyscy dzisiaj. Prześladowałem tę drogę aż na śmierć, wiążąc i wtrącając do więzienia zarówno mężczyzn, jak i kobiety; Czego mi świadkiem jest najwyższy kapłan oraz wszyscy starsi. Od nich też otrzymałem listy do braci i pojechałem do Damaszku, aby tych, którzy tam byli, przyprowadzić związanych do Jerozolimy, żeby zostali ukarani. A gdy byłem w drodze i zbliżałem się do Damaszku około południa, nagle ogarnęła mnie wielka światłość z nieba. I upadłem na ziemię, i usłyszałem głos, który mówił do mnie: Saulu, Saulu, dlaczego mnie prześladujesz? A ja odpowiedziałem: Kim jesteś, Panie? I powiedział do mnie: Ja jestem Jezus z Nazaretu, którego ty prześladujesz. A ci, którzy byli ze mną, wprawdzie widzieli światłość i przestraszyli się, ale głosu tego, który do mnie mówił, nie słyszeli. Zapytałem: Co mam robić, Panie? A Pan powiedział do mnie: Wstań i idź do Damaszku, a tam ci powiedzą o wszystkim, co postanowiono, abyś uczynił. A ponieważ zaniewidziałem z powodu blasku tej światłości, przyszedłem do Damaszku prowadzony za rękę przez tych, którzy byli ze mną. Tam niejaki Ananiasz, człowiek pobożny według prawa, mający dobreświadectwo u wszystkich Żydów, którzy tam mieszkali; Przyszedł, podszedł do mnie i powiedział: Bracie Saulu, przejrzyj! I w tej chwili spojrzałem na niego. A on powiedział: Bóg naszych ojców wybrał cię, żebyś poznał jego wolę, oglądał Sprawiedliwego i słuchał głosu z jego ust. Będziesz mu bowiem wobec wszystkich ludzi świadkiem tego, co widziałeś i słyszałeś. Dlaczego teraz zwlekasz? Wstań, ochrzcij się i obmyj swoje grzechy, wzywając imienia Pana. A gdy wróciłem do Jerozolimy i modliłem się w świątyni, wpadłem w zachwycenie. I widziałem go, jak mówił do mnie: Pospiesz się i wyjdź szybko z Jerozolimy, ponieważ nie przyjmą twego świadectwa o mnie. A ja odpowiedziałem: Panie, oni wiedzą, że wtrącałem do więzienia i biczowałem w synagogach tych, którzy w ciebie wierzyli. A kiedy przelewano krew Szczepana, twojego świadka, ja też byłem przy tym i zgodziłem się na jego zabicie, i pilnowałem szat tych, którzy go zabili. I powiedział mi: Idź, bo ja cię poślę daleko, do pogan.”

Poddając się Bożej woli

A gdy nie dał się przekonać, ustąpiliśmy, mówiąc: Niech się stanie wola Pana.” – Dzieje 21:14

W czasie powrotnej podróży do Jerozolimy, apotoł Paweł wiele razy dostał prorockie ostrzeżenia przed ciężkimi próbami, jakie będzie musiał tam przejść. Tuż przed wejściem do Jeruzalem sam apostoł Łukasz płakał i błagał go, by nie wchodził do miasta, gdyż będzie tam związany jak więzień i wydany rzymianom, w ten sam sposób, w jaki to stało się z Panem Jezusem. Paweł jednak wiedział, że to Bóg powołał go do powrotu do Jeruzalem(Dzieje 20:22). Widząc nieugiętą wolę Pawła, przyjaciele poddali się jego decyzji, mówiąc:” Niech się stanie wola Pana”. Wiele elementów tej historii przypomina wydarzenia z Getsemane, tuż przed aresztowaniem Pana Jezusa. Przyjaciele Jezusa też przygnębieni rozwojem wydarzeń, prosili Go, aby porzucił swoje plany i misję. Pan Jezus pomodlił się jednak tymi słowami: “Nie moja, ale Twoja wola nie się wypełni”. Niezależnie więc od nacisków, zagrożeń i stresów, pomimo własnych odczuć, emocji i lęków, powinniśmy zawsze poddawać się woli Bożej. Historia Pawła pokazuje nam co to znaczy, poddawać się woli Bożej niezależnie od tego, co nasi przyjaciele i rodzina myślą. Wiele razy to właśnie słowa innych, ich punkt widzenia i przekonania, odciągają nas od wykonywania planów Bożych w naszym życiu. Paweł pokazuje nam, jak z miłością i łagodnością, w determinacji możemy pomóc innym w zaakceptowaniu Bożej woli dla naszego życia.

Rozważania

  1. Przypomnij sobie czas w swoim życiu, kiedy musiałeś podjąć jakieś trudne decyzje. Jak do tego podszedłeś? Jakie znaczenie ma dla ciebie zwrot “wola Boża”? Jak w momencie podejmowania trudnych decycji możesz rozpoznać, co jest, a co nie jest wolą Bożą?
  2. Wielokrotnie w Dziejach Apostolskich czytamy, jak apostoł Paweł, pragnąc pokazać słuchającym moc Chrystusa Jezusa w swoim życiu, dzieli się świadectwem poznania Pana Jezusa. Każdy z nas ma swoją niepowtarzalną historię odupienia i Bożego działania w naszym życiu. Siła tej historia i jej unikalność polega na tym, jak obrazuje innym postać Pana Jezusa. Poświęć następnych parę minut na spisanie historii swojego zbawienia i zastanów się, jak Bóg pragnie byś ją używał  w głoszeniu Ewangelii.

Rozważania do pobrania w formie dokumentu – dzień 36

W podróży….Dzień 35

clique-images-315489
Fot. Clique Images

Dzieje Apostolskie 20

Gdy zamieszki ustały, Paweł posłał po uczniów, dodał im otuchy, pożegnał się z nimi i odszedł do Macedonii. Po drodze wielokrotnie przemawiał, służąc zachętą tym, których odwiedzał. Tak przybył do Grecji. Tu spędził trzy miesiące. A gdy zamierzał odpłynąć do Syrii, Żydzi uknuli przeciwko niemu spisek. Postanowił zatem wrócić przez Macedonię. Towarzyszył mu Sopatros, syn Pyrrosa z Berei, z Tesaloniczan Arystarchos i Sekundus, ponadto Gajusz z Derbe i Tymoteusz, a z Azjatów Tychikos i Trofimos. Oni poszli pierwsi i mieli czekać na nas w Troadzie. My natomiast odpłynęliśmy z Filippi po Dniach Przaśników i po pięciu dniach dołączyliśmy do nich w Troadzie, gdzie spędziliśmy siedem dni. Pierwszego dnia po szabacie, gdy się zebraliśmy na łamanie chleba, Paweł, który miał odjechać nazajutrz, rozprawiał z nimi i przedłużył swą mowę aż do północy. A w górnej sali, gdzie się zebraliśmy, było sporo lamp. Był tam też pewien młody chłopiec o imieniu Eutychos. Był senny i usiadł w oknie. Ale Paweł mówił tak długo, że chłopiec zasnął i spadł z trzeciego piętra. Gdy go podniesiono, był martwy. Paweł zszedł, przypadł do niego, otoczył ramionami i powiedział: Przestańcie rozpaczać, jego dusza jest w nim. Potem wrócił na górę, złamał chleb, skosztował, następnie rozmawiał z nimi do świtu, a z nastaniem dnia odszedł. Chłopca natomiast odprowadzono żywego, co przyniosło wszystkim ogromną ulgę. My tymczasem udaliśmy się jako pierwsi na statek i odpłynęliśmy do Assos, skąd mieliśmy zabrać Pawła. Tak właśnie zarządził, zamierzając odbyć drogę pieszo. Z Assos, już razem z nim, przybyliśmy do Mityleny. Stamtąd wyruszyliśmy i nazajutrz byliśmy na wysokości Chios, następnego dnia zawinęliśmy do Samos, a kolejnego dotarliśmy do Miletu. Paweł bowiem uznał, że będzie lepiej opłynąć Efez, aby nie tracić czasu w Azji. Śpieszył się, aby — jeśli to możliwe — dzień Pięćdziesiątnicy spędzić w Jerozolimie. Z Miletu natomiast posłał do Efezu wiadomość i wezwał do siebie starszych kościoła. Gdy starsi stawili się u Pawła, on zwrócił się do nich: Wy wiecie, jak żyłem wśród was przez cały czas, od pierwszego dnia mojego pobytu w Azji.  Służyłem Panu z całą pokorą, wśród łez i prób, które spotykały mnie ze strony spiskujących Żydów. Wiecie, że w żaden sposób nie przemilczałem niczego, co pożyteczne. Przeciwnie, przekazywałem wam to i pouczałem o tym publicznie i po domach. Na podstawie świadectw wzywałem Żydów i Greków do opamiętania się przed Bogiem i do wiary w naszego Pana Jezusa. A teraz ja, zobowiązany w Duchu, idę do Jerozolimy, niepewny, co mnie tam spotka. Wiem tylko — co mi zresztą Duch Święty w każdym mieście poświadcza — że czekają mnie więzy i ucisk.  Nie przywiązuję jednak wagi do mojego życia. Zależy mi tylko na tym, aby dokończyć biegu oraz wykonać zadanie, zlecone przez Pana Jezusa, to znaczy służyć świadectwem dobrej nowinie o łasce Bożej. A oto teraz wiem, że już więcej nie zobaczycie mojego oblicza — wy wszyscy, wśród których chodziłem, ogłaszając Królestwo. Dlatego oświadczam wam w dniu dzisiejszym, że nie ponoszę winy za czyjąkolwiek krew, ponieważ nie uchylałem się od głoszenia wam całego planu Boga. Uważajcie na samych siebie i na całą trzodę, w której was Duch Święty ustanowił przełożonymi. Dbajcie o to, aby paść kościół Boga, który sobie nabył własną krwią. Ja wiem, że po moim odejściu wejdą między was drapieżne wilki, które nie będą oszczędzać stada. Również spomiędzy was samych powstaną ludzie, mówiący rzeczy przewrotne, aby pociągnąć za sobą uczniów. Dlatego bądźcie czujni! Pamiętajcie, że przez trzy lata, dniem i nocą, nie przestawałem ze łzami napominać każdego z was. A teraz powierzam was Bogu oraz Słowu Jego łaski. Ono jest zdolne was budować i zapewnić dziedzictwo między tymi wszystkimi, którzy dostąpili uświęcenia. Nie pożądałem srebra ani złota, ani niczyjej szaty. Sami wiecie, że te ręce służyły potrzebom moim oraz tych, którzy byli ze mną. Przez to wszystko pokazałem wam, że w ten sposób pracując, trzeba wspierać słabych i pamiętać o słowach Pana Jezusa, który sam powiedział: Więcej szczęścia jest w dawaniu niż w braniu. A gdy skończył mówić, zgiął wraz z nimi wszystkimi kolana i modlił się. Nikt też nie mógł powstrzymać łez. Wszyscy rzucali się Pawłowi na szyję i całowali go. Każdy odczuwał ból szczególnie z powodu tych słów, że już nigdy nie zobaczą jego oblicza. Potem odprowadzili go na statek.”

Dokończyć Biegu

Nie przywiązuję jednak wagi do mojego życia. Zależy mi tylko na tym, aby dokończyć biegu oraz wykonać zadanie, zlecone przez Pana Jezusa, to znaczy służyć świadectwem dobrej nowinie o łasce Bożej.” – Dzieje Apostolskie 20:24

Jedną z ulubionych metafor, jaką apostoł Paweł używał dla określenia życia chrześcijańskiego, była metafora biegu. W powyższym fragmencie użył jej w swojej pożegnalnej mowie do wierzących w Efezie. Dla tej grupy ludzi było to bardzo wymowne porównanie. W Efezie mieścił się jeden z większych stadionów, na którym sportowcy brali udział w zawodach, między innymi w biegach. Formuła biegu w wielu detalach odzwierciedla życie chrześcijańskie, które tak jak bieg, wymaga treningu. Tak, jak biegacze przygotowują się by dobiec mety, tak samo chrześcijanie powinni przygotowywac się do misji, jaka Bóg im wyznaczył. Nasz trening powinien obejmować regularne życie modlitewne, studiowanie Słowa Bożego, zaangażowanie w służbę i życie w społeczności kościoła. Chrześcijańskie życie wymaga też wytrwałości, a Paweł rozumiał to lepiej, niż ktokolwiek inny. Wielokrotnie odrzucony, prześladowany a nawet kamieniowany za głoszenie Ewangelii, parł do przodu wiedząć, że tak jak w wyścigu, na mecie czeka na niego nagroda. W czasach Pawła nagrodą był zielony wieniec laurowy, który z czasem wiądł i usychał, w odróżnieniu od niego chrześcijan wytrwałych chrześcijan czeka nagroda wymiaru wieczności.

Rozważania

  1. W jaki sposób ty sam trenujesz w swoim biegu chrześcijańskiego życia? Które “elementy” tego treningu są dla ciebie największym wyzwaniem? Co nie wymaga od ciebie dużego wysiłku? W jakiej sferze swojego życia potrzebujesz największej zmiany?
  2. We fragmencie z Dziejów Apostolskich 20:28 apostoł Paweł używa metafory pasterzy i ich stada, aby opisać odpowiedzialność, jaka niosą na sobie liderzy kościoła w Efezie. Opisz swoimi słowami, co dla ciebie oznacza bycie “pasterzem”? Według ciebie, w jaki sposób jest ona spełniana w dzisiejszym Kościele? Dla kogo ty sam jesteś pasterzem i kogo prowadzisz?

Rozważania do pobrania w formie do druku – dzień 35