W podróży…..Dzień 32

eduardo-sanchez-251239
Fot. Eduardo Sánchez

Dzieje Apostolskie 15:22 – 16:40

“Wtedy apostołowie oraz starsi wraz z całym zgromadzeniem postanowili

posłać do Antiochii, razem z Pawłem i Barnabą, wybranych spośród siebie ludzi. Byli nimi Juda, zwany Barsabbas, i Sylas. Należeli oni wśród braci do przywódców. Za ich pośrednictwem przekazali na piśmie: 

Apostołowie i starsi, Bracia Do braci pochodzących z pogan w Antiochii, w Syrii i w Cylicji

Witajcie,

Dowiedzieliśmy się, że dotarli do was pewni ludzie, wywodzący się z naszego środowiska. Bez naszego upoważnienia zaniepokoili was oni swoimi wypowiedziami i wzbudzili w waszych duszach obawy. Dlatego rozważyliśmy tę sprawę, doszliśmy do jednomyślności i uznaliśmy za słuszne posłać do was wybrane osoby wraz z naszymi ukochanymi Barnabą i Pawłem, ludźmi, którzy poświęcili swoje życie dla imienia naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Posyłamy zatem Judę i Sylasa. Oni wam ustnie przekażą to samo. Uznaliśmy bowiem za słuszne, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego innego ciężaru oprócz tych rzeczy koniecznych: Wstrzymujcie się od tego, co ofiarowane bóstwom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Stosując się do tych poleceń, uczynicie dobrze.

Bywajcie zdrowi.

A gdy posłańcy przybyli do Antiochii, zwołali ogólne zgromadzenie i przekazali list. Jego zachęcająca treść ucieszyła zebranych. Juda zaś i Sylas, którzy byli prorokami, swoimi licznymi wypowiedziami zachęcali i umacniali braci. Po spędzeniu tam pewnego czasu zostali w pokoju odesłani przez braci do tych, którzy ich posłali. ( Sylas jednak postanowił pozostać.) Paweł i Barnaba natomiast pozostawali w Antiochii. Wraz z wieloma innymi nauczali tam i głosili Słowo Pana.

W trakcie podróży Paweł dotarł też do Derbe i Listry. Mieszkał tam pewien uczeń o imieniu Tymoteusz. Był on synem wierzącej Żydówki, a jego ojciec był Grekiem. Bracia z Listry i Ikonium wystawiali mu dobre świadectwo. Paweł postanowił zabrać go z sobą, dlatego wziął go i obrzezał. Uczynił to ze względu na Żydów, którzy mieszkali w tamtych okolicach, wszyscy bowiem wiedzieli, że jego ojcem był Grek. Wędrując z miasta do miasta, mówili im o potrzebie przestrzegania postanowień powziętych przez apostołów i starszych w Jerozolimie. Dzięki nim kościoły rzeczywiście utwierdzały się w wierze i z każdym dniem rosły liczebnie. Przez Frygię i Galację przeszli nie głosząc Słowa — Duch Święty powstrzymał ich od tego w Azji. Gdy zbliżyli się do Myzji, próbowali skierować się do Bitynii, lecz Duch Jezusa nie pozwolił im na to. Minęli zatem Myzję i doszli do Troady. Nocą Paweł przeżył widzenie: Jakiś Macedończyk stał i prosił go: Przepraw się do Macedonii i pomóż nam. Zaraz po tym widzeniu staraliśmy się wyruszyć do Macedonii, dochodząc wspólnie do wniosku, że Bóg nas wezwał, abyśmy głosili im dobrą nowinę. Odbiliśmy zatem z Troady i skierowaliśmy się do Samotraki. Następnego dnia dotarliśmy do Neapolis, a stamtąd do Filippi, miasta położonego w pierwszym okręgu Macedonii, będącego kolonią rzymską. W tym mieście zatrzymaliśmy się na kilka dni. W szabat wyszliśmy za bramę nad rzekę. Spodziewaliśmy się, że tam jest miejsce modlitwy. Usiedliśmy i rozmawialiśmy z przybyłymi kobietami. Przysłuchiwała się temu niejaka Lidia, bogobojna sprzedawczyni purpury z Tiatyry. Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła. A gdy została ochrzczona, wraz ze swoim domem, oznajmiła: Skoro uznaliście mnie za wierzącą Panu, wstąpcie i zamieszkajcie w moim domu. I wymogła to na nas. Pewnego dnia, gdy szliśmy na modlitwę, natknęliśmy się na młodą kobietę, która była czyjąś służącą. Miała ona ducha wieszczego i swoim wróżeniem przynosiła spory zysk właścicielom. Idąc za Pawłem i za nami, wołała: Ci ludzie są sługami Najwyższego Boga! Oni głoszą wam drogę zbawienia! Czyniła tak przez wiele dni. W końcu Paweł, zmęczony tym, zwrócił się do ducha i powiedział: Rozkazuję ci w imieniu Jezusa Chrystusa, żebyś z niej wyszedł. I duch po chwili wyszedł. Gdy właściciele służącej spostrzegli, że ich nadzieja na zysk przepadła, schwytali Pawła oraz Sylasa i zawlekli ich na rynek do przedstawicieli władzy. Tam wprowadzili ich przed pretorów i wnieśli skargę: Ci oto ludzie, a są oni Żydami, bardzo niepokoją nasze miasto. Głoszą zwyczaje, których nam, jako Rzymianom, nie wolno przyjmować ani praktykować. Oskarżycieli poparł też tłum. Pretorzy kazali więc zedrzeć z nich szaty i wychłostać. A gdy im zadali wiele razów, wtrącili ich do więzienia i nakazali stróżowi więziennemu, by objął ich szczególnym nadzorem. Po otrzymaniu takiego rozkazu, stróż zamknął ich w wewnętrznym lochu, a ich nogi zakuł w dyby. Około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewali Bogu hymny. Przysłuchiwali się im więźniowie. Nagle zatrzęsła się ziemia, na tyle mocno, że przesunęły się fundamenty więzienia. Wszystkie drzwi stanęły natychmiast otworem i więzy wszystkich rozluźniły się. Obudzono stróża więziennego. Ten, gdy zobaczył otwarte drzwi więzienia, dobył miecza i chciał się zabić, sądząc, że więźniowie uciekli. Lecz Paweł zawołał: Nie czyń sobie nic złego! Jesteśmy tu wszyscy. Stróż poprosił o światło. Wskoczył do środka i przerażony przypadł do Pawła i Sylasa. A gdy już wyprowadził ich na zewnątrz, zapytał: Panowie, co mam czynić, abym był zbawiony? Odpowiedzieli mu: Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony — ty i twój dom. Następnie przekazali mu Słowo Pana, jemu oraz wszystkim, którzy byli w jego domu. Wtedy stróż wziął ich, o tej godzinie, w nocy, obmył z ran i zaraz dał się ochrzcić, zarówno on sam, jak i wszyscy jego domownicy. Wprowadził ich też do swojego domu, zastawił stół i wraz z całym domem cieszył się, że uwierzył Bogu. Z nastaniem dnia pretorzy posłali straż z poleceniem: Zwolnij tych ludzi. Stróż więzienny przekazał Pawłowi: Pretorzy przysłali polecenie, że macie być zwolnieni. Teraz zatem wyjdźcie i idźcie w pokoju. Paweł jednak powiedział do nich: Wychłostali nas, obywateli rzymskich, publicznie i bez sądu, wtrącili nas do więzienia, a teraz potajemnie nas wypędzają? O, nie! Niech tu sami przyjdą i nas wyprowadzą. Straż doniosła pretorom te słowa. A ci, gdy usłyszeli, że mają do czynienia z Rzymianami, przestraszyli się. Przybyli więc, przeprosili ich, wyprowadzili i prosili, aby odeszli z miasta. Po wyjściu więc z więzienia, wstąpili do Lidii, a gdy zobaczyli braci, dodali im otuchy i odeszli. Po pewnym czasie Paweł powiedział do Barnaby: Powróćmy już do tych wszystkich miast, w których głosiliśmy Słowo Pana, i odwiedźmy tam braci. Sprawdźmy, jak się mają. Barnaba jednak zamierzał zabrać z sobą również Jana, zwanego Markiem. Paweł natomiast obstawał przy tym, że lepiej nie zabierać z sobą kogoś, kto opuścił ich w Pamfilii i nie brał już udziału w ich dalszej pracy. Na tym tle doszło między nimi do ostrego sporu, tak że się z sobą rozstali: Barnaba zabrał Marka i odpłynął na Cypr. Paweł natomiast, polecony przez braci łasce Pana, dobrał sobie Sylasa i także odszedł. Przechodzili razem przez Syrię i Cylicję, umacniając tamtejsze kościoły.”

Obywatele Nieba

Paweł jednak powiedział do nich: Wychłostali nas, obywateli rzymskich, publicznie i bez sądu, wtrącili nas do więzienia, a teraz potajemnie nas wypędzają? O, nie! Niech tu sami przyjdą i nas wyprowadzą.” – Dzieje 16:37

Powyższe fragmenty opisują historię apostoła Pawła,

obywatela rzymskiego, niesłusznie skazanego na biczowanie w mieście Filippi. Rzymskie prawo zakazywało wymierzania jakichkolwiek kar obywatelom rzymskim, bez uprzedniego rozpatrzenia sprawy przez rzymski sąd. Paweł wyjawił, że jest rzymskim obywatelem, ale dopiero po wymierzonej mu karze. Dalczego? Dlaczego nie użył tego argumentu, żeby uniknąć tak okropnej kary? Apostoł Paweł cierpiał za głoszenie swojej wiary, za głoszenie Ewangelii Chrystusa, a to robił nie jako obywatel rzymski, ale z pozycji obywatela Nieba i z pokorą znosił cierpienia dla imienia Jezusa, będąc dla nas i dla chrześcijan w tamtym mieście przykładem wiary, odwagi i wytrwałości. W swoim liście do Filipian (3:20) apostoł Paweł przypomina im, że ich ojczyzna jest w Niebie, że są teraz obywatelami Nieba i niezależnie od ofiar i cierpień, jakich będą musieli doświadczać, Ewangelia jest tego warta.

Rozważania

  1. W opisie wydarzeń z wiezienia, kiedy Paweł i Sylas modlili się gorliwie o pomoc, zwróciło to szczególną uwagę współwięźniów, którym ciężko było zrozumieć, dlaczego w sytuacji, w jakiej zostali postwieni, Paweł i Sylas wciąż wychwalają swojego Boga. Kiedy przechodzisz w życiu przez ciężkie chwile, jakie wtedy jest twoje nastawienie do Boga? Co to znaczy, żeby wielbić Boga nawet pośród ciężkich chwil i jakim jest to świadectwem dla innych, którzy nas obserwują?
  2. Za bezprawne skazanie i wymierzenie kary rzymskiemu obywatelowi, władzom z Filippi groziła śmierć, więc przyszli oni przeprosić Pawła i błagać o wybaczenie. Jak ci sie wydaje, dlaczego Paweł przyjął ich przeprosiny i nie dochodził więcej swojej krzywdy? Pomyśl o swoich doświadczeniach życiowych i relacjach z innymi, którzy wyrządzili ci krzywdę. Jak myślisz, jak w twojej sytuacji zachowałby się Paweł?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s